Minister sportu Adam Giersz spotkał się z przedstawicielami klubów, z których wywodzą się najlepsi młodzi sportowcy. Były wysokie nagrody finansowe, ale nie dla wszystkich. Uczniowskie kluby, które delikatnie mówiąc do najbogatszych nie należą, dostały w podzięce puchary, albumy i kroniki sportu. A i jeszcze mocny, męski uścisk dłoni ministra. Taki na otrzeźwienie?
Kluby przez cały rok zdobywają punkty za wyniki swoich młodych sportowców, startujących w rozgrywkach od młodzika do młodzieżowca. Na galę, którą ministerstwo zorganizowało w Warszawie, zaproszono przedstawicieli klubów i gmin, których zawodnicy odnosili najwięcej sukcesów w 2009 r. Zaproszono także uczniowskie kluby sportowe. Ich zasługi są niepodważalne, ale w starciu z zawodowymi klubami nie mają większych szans. Stąd z myślą o nich utworzono oddzielną klasyfikację. W rankingu ujęto około 1300 UKS-ów. I tu na wysokim, trzecim miejscu znalazł się Międzyszkolny Klub Sportowy Truso Elbląg. Gratulujemy!
W Warszawie, jak relacjonują uczestnicy spotkania, było miło, sympatycznie i smacznie, w końcu spotkała się wielka sportowa rodzina. Ale minister Giersz nie dla wszystkich członków rodziny był równie gościnny. Podczas gali rozdał w sumie 835 tysięcy złotych. Pieniądze trafiły do najlepszych klubów z klasyfikacji generalnej oraz gmin. I tak np. 120 tysięcy otrzymał Śląsk Wrocław, który wygrał klasyfikację generalną. Dla najlepszych UKS-ów finansowego wsparcia nie zaplanowano. Były inne nagrody. Puchary, kronika sportu i album. Oczywiście także wyróżnienie organoleptyczne. Mocny, męski uścisk dłoni ministra. Taki na otrzeźwienie? Nic dziwnego, że niektórzy wracali do domu jednak lekko zdegustowani.
W całej tej historii ministerstwu zabrakło konsekwencji. Bo wydaje się, że skoro ktoś powiedział A, tworząc osobną klasyfikację dla uczniowskich klubów sportowych, to powinien powiedzieć B – i przygotować dla najlepszych odpowiednie nagrody finansowe. Znając kondycję uczniowskich klubów, które żyją głównie dzięki zaangażowaniu rodziców zawodników w nich trenujących, nawet niewielkie kwoty byłyby dla nich olbrzymim wsparciem. A tak pozostał niesmak i poczucie, że ministerstwo nie do końca docenia dokonania UKS-ów.